
Walka koni zimnokrwistych.
Rysunek „walka koni zimnokrwistych” właściwie chyba powinien nazywać się „grzywa”, abo być reklamą salonu fryzjerskiego… Tak bujnych grzyw u koni gorącokrwistych nie zaobserwowałam, choć mój ukochany Memoriał owszem, nie narzekał na brak włosów. Aż trzeba było go strzyc, klasyczne przerywanie nie wchodziło w rachubę, miał zbyt mocną i gęstą grzywę. Początkowo taka fryzura nieco szokowała, ale później już nie byłam w stanie wyobrazić go sobie w innej, sami spójrzcie TUTAJ, kiedyś już go rysowałam.
Ołówek na papierze bezkwasowym, format A4.

Obserwuj mnie